JAK MĄDRZE WSPIERAĆ MŁODEGO SPORTOWCA W DUCHU POZYTYWNEJ PSYCHOLOGII OSIĄGNIĘĆ?

Ostatnie lata obfitują w dynamiczny wzrost popularności rozmaitych metod i podejść do wychowywania dzieci. Rodzicielstwo bliskości Williama Searsa, podejście Jespera Juula, metoda Marii Montessori, pedagogika waldorfska Rudolfa Steinera – te nazwy zapewne nie stanowią wielkiej niewiadomej i znaczna część Czytelników gdzieś już spotkała się z nimi. Może się wydawać, że podążając za wskazówkami pedagogów i psychologów zajmujących się rozwojem dziecka, wychowamy kompetentne i emocjonalnie stabilne młode osoby, które będzie cechował optymalny poziom poczucia własnej wartości. Czy zatem istnieje jakiś zespół reguł, których należy trzymać się, gdy wychowujemy młodego sportowca? Być może zawiodę Państwa oczekiwania, ale już w tym miejscu muszę rozwiać wszelkie wątpliwości. NIE! Nie istnieje recepta na wychowanie zawodnika, tak samo jak nie ma jednego trafnego przepisu na dziecko ogólnie. Nie neguję oczywiście Searsa, Juula, Montessori, czy Steinera. Ich podejścia nie bez przyczyny cieszą się dużą popularnością wśród rodziców. Jednak nie należy ich traktować w kategoriach jedynej właściwej drogi, którą należy podążać ku obranemu celowi, bo każde dziecko jest inne! Coś co sprawdzi się u dziecka znajomych niekoniecznie musi być skuteczne i w przypadku Państwa rodziny. Podobnie jest z wychowywaniem sportowca. Nie ma jednej i słusznej recepty, którą mogłabym Państwu zarekomendować. To, co mogę i chcę przedstawić, to kilka wskazówek, na co warto zwrócić uwagę jeśli chodzi o Państwa samych i sposób, w jaki okazują Państwo wsparcie swoim pociechom zaangażowanym w aktywność sportową. 

Uważaj! Dziecko patrzy (i chłonie).

Zbędne jest wspominanie, że nasze dzieci nas obserwują i chłoną niczym gąbki nasze zachowania, reakcje, w efekcie czego formułują swoje myślenie o świecie i nastawienie względem aktywności, którym się oddają. To samo dzieje się w kontekście sportu. Warto odnieść się do wyników badań, które mówią, że to w jaki sposób rodzice wypowiadają się na temat wartości i użyteczności zaangażowania w sport przez dziecko ma istotny wpływ na przekonania dzieci o własnych kompetencjach i umiejętnościach sportowych, a także na ich zaangażowanie w treningi oraz poziom motywacji (Fredricks i Eccles, 2005; Xiang i in., 2003). Co więcej, wygląda na to, że rodzice uprawiających sport chłopców udzielają im więcej pozytywnego wsparcia niż córkom i oceniają wyżej kompetencje sportowe synów (Eccles, 2005). Wyniki badań ukazują także, że dziewczynki zaangażowane w sport budują obraz siebie w większym stopniu w oparciu o to, co słyszą od ojców, niż matek (Horn i Horn, 2007). Zachęcam w tym miejscu wszystkich Państwa do wzmożonej czujności i autorefleksji w kontekście tego, w jaki sposób wypowiadają się Państwo w obecności dzieci na temat ich aktywności sportowej. Czy jeśli są Państwo rodzicami więcej niż jednego dziecka, to dokonują Państwo porównań pomiędzy nimi? Czy porównują Państwo swoje dziecko do jego rówieśników? Z pewnością może się tak zdarzać, ale proszę zastanowić się, jakiego rodzaju komunikaty wychodzą z Państwa ust oraz jak tego typu stwierdzenia odbierać może dziecko.

Tak zwaną wisienką na torcie jeśli chodzi o to, jak bardzo dzieci chłoną to, co mówimy i jak postępujemy mogą być wyniki badania Stuart i Ebbeck (1995) ukazujące, że dzieci formułują swoje przekonania co do dopuszczalności boiskowych zachowań agresywnych na podstawie tego, na ile agresywne zachowania w ogóle są aprobowane przez rodziców (tutaj najsilniejszy wpływ mają przekonania matek!). 

Dlaczego dzieci uprawiają sport?

W tym miejscu proszę zrobić chwilową pauzę i spróbować odpowiedzieć sobie na poniższe pytanie:

„Dlaczego Pani/Pana dziecko uprawia sport?” – proszę podać jeden, podstawowy powód. Bo lubi spędzać czas ze swoimi przyjaciółmi? Bo kocha to, co robi? Bo to jej/jego pasja? Bo lubi czuć się częścią zespołu? Bo kocha wygrywać? Bo chce rywalizować? Wszystkie te powody są ważne. Ale ponad 40 lat badań nad głównymi powodami, dla których młodzież chce uprawiać sport, dostarczyło spójnych wniosków (William, 2014). W średnio 80% przypadków, jako powód numer jeden wymieniana jest dobra zabawa (ang. Having fun). Oczywiście podnoszenie własnych umiejętności, współzawodnictwo, przynależność do grupy, zdrowy wygląd, czy wygrana, także znajdowały się wśród wymienianych powodów, ale jednak to uczucie „funu” z oddawania się danej czynności zawsze było głównym i dominującym czynnikiem. Co więcej, nieodczuwanie radości z uprawiania sportu w połączeniu z rosnącą presją, są głównymi czynnikami sprawiającymi, że młodzież kończy swoje sportowe kariery (Salguero, Gonzales-Boto i Marquez, 2003). Dzieje się tak niezależnie od poziomu współzawodnictwa, na którym jest zawodnik. 

Dlaczego tak jest? Warto tutaj wspomnieć o zagadnieniu motywacji. Dzielimy ją na trzy rodzaje: amotywacja (czyli niechęć, wręcz awersja do podejmowania aktywności), motywacja zewnętrzna (podejmowanie działania w przeważającym stopniu ze względu na czynniki zewnętrzne, takie jak: wygrana, nagrody materialne, podziw ze strony innych, zaspokajanie oczekiwań osób trzecich), a także motywacja wewnętrzna (angażowanie się w daną czynność ze względu na nią samą, pasję i radość z działania). Ta ostatnia jest kluczowym czynnikiem w drodze do mistrzostwa, ale także w przezwyciężaniu trudnych momentów, potknięć i większych porażek. Wysoki poziom motywacji wewnętrznej zwiększa szanse kontynuowania kariery sportowej w obliczu stających na drodze wyzwań (Dias i in., 2018). Oczywiście nie jest tak, że nasze sportowe dzieci powinny mieć klapki na oczach i codziennie z uśmiechem na ustach wstawać o świcie na trening, bo jeżeli tak nie będzie, to na pewno grozi im rychłe „wypadnięcie” ze sportu. Motywacja zewnętrzna również jest ważna! Przecież nie będziemy nikogo oszukiwać, że wygrana się nie liczy, że podziw kolegów i koleżanek nie ma znaczenia. Kluczem do sukcesu będzie znalezienie swoistego złotego środka. Cieszmy się z sukcesów dziecka i z wszelkich wzmocnień materialnych. W końcu bez dobrych wyników nie da się piąć po szczeblach sportowej kariery. Ale liczy się coś jeszcze: radość z tego, że jest się zawodnikiem, że można rozwijać swoje kompetencje, stawać się coraz lepszym. Co zatem my, jako rodzice młodych sportowców możemy zrobić, aby wzmacniać w naszych dzieciach ich motywację wewnętrzną?

Wynik, czy proces? O nastawieniu słów kilka.

W tym miejscu chciałabym wspomnieć o badaniach prowadzonych przez Carol Dweck, profesor psychologii na Uniwersytecie Stanforda. Profesor Dweck rozdała dziesięcioletnim dzieciom zadania przekraczające ich możliwości i zaobserwowała dwa typy reakcji: część dzieci cieszyła się na czekające je wyzwanie, dla innych była to swoista katastrofa, że polegną na zestawie łamigłówek, a ich umiejętności będą oceniane. Ta druga grupa niechętnie podchodziła do zadania, częściej rezygnowała w trakcie. Wyniki tego i innych badań doprowadziły do ugruntowania dwóch pojęć: nastawienia na rozwój i nastawienia na trwałość. Nastawienie na rozwój, to przekonanie, że poprzez ciężką pracę i wytrwałość można stawać się coraz lepszym. Z kolei nastawienie na trwałość, to przekonanie, że nasze cechy zostały ustalone raz na zawsze, że jeżeli nie idzie nam dobrze w danej dziedzinie, to już nigdy sytuacja się nie odmieni, nic nie można zmienić. Takie osoby mają potrzebę stałego udowadniania swojej wartości osiąganiem natychmiastowych rezultatów. Co powinniśmy robić, aby kształtować w dzieciach nastawienie na rozwój? Przede wszystkim chwalić i nagradzać za wysiłek, starania, za zapał i zaangażowanie, a nie za sam końcowy rezultat. Taki zabieg wzmacnia wytrzymałość, odporność psychiczną i wytrwałość dziecka. Dzięki temu w dłuższej perspektywie czasu zaczyna traktować porażki jako niezbędną drogę do mistrzostwa, nie poddaje się łatwo i dąży do kolejnych wyzwań. Unikajmy chwalenia za inteligencję, talent, nabyte cechy. Wyobraźmy sobie sytuację, gdy dziecko szybko nauczy się nowego zagrania, czy ruchu w swojej dyscyplinie sportu i nagrodzimy je komentarzem „Szybko to pojąłeś, ale jesteś zdolny!”. Te z pozoru miłe i pozytywne słowa, mogą niestety przyczynić się do niepożądanych efektów. Co jeżeli przy następnej okazji dziecko nie przyswoi już tak szybko czegoś nowego? Istnieje ryzyko, że uruchomi w sobie myślenie „Nie nauczyłem się tego szybko, jednak chyba nie jestem zdolny…”. Tym samym uruchomi w sobie pokłady nastawienia na trwałość. Dziecko nastawione na rozwój widzi, że jest uczestnikiem pewnego procesu, że nic nie przychodzi łatwo, konieczna jest ciężka praca, ale ma też tendencję do odczuwania większej radości z uczenia się i nabywania nowych umiejętności – dostrzega, że jest to rezultatem jego starań, co z kolei jest kluczowym czynnikiem wpływającym korzystnie na budowanie motywacji wewnętrznej.

Podsumowując, pamiętajmy o tym, że to my, jako rodzice musimy stanowić dobry przykład dla naszych dzieci, niezależnie od tego, czy są one sportowcami, czy też nie. Wracając do przykładu, którym rozpoczęłam ten felieton, czy zdołamy praktykować w pełni rodzicielstwo bliskości, jeśli nasze dziecko jest świadkiem, jak w relacji z partnerem nie skupiamy się na swoich wzajemnych potrzebach, stosujemy krytyczne i złośliwe uwagi wobec innych dorosłych? Z pewnością nie. Kluczem do naszego sukcesu jest własna, wewnętrzna spójność. Przede wszystkim zastanówmy się nad tym, jakie są nasze oczekiwania względem własnego dziecka. Zestawmy to z tym, czego oczekuje dziecko po swojej aktywności sportowej. Nie bazujmy na domysłach – porozmawiajmy. To dość oczywisty i oklepany frazes, ale niestety coraz częściej spotykam się z młodymi zawodnikami, którzy deklarują, że chcieliby być bardziej wysłuchani przez rodziców. A skoro jesteśmy już przy rozmowie, to na nic zdadzą się porady psychologa sportu, jeżeli otwarcie nie zapytamy naszego dziecka „Czego ode mnie oczekujesz? Jak chciałbyś, żebym pokazywał Ci, że Cię wspieram? Co mogę zrobić, abyś czuł, że jestem z Tobą?”. Ze swojej strony pozostaje mi życzyć Państwu wielu takich bliskich, szczerych i otwartych rozmów z Państwa dziećmi.

 

dr Zuzanna Gazdowska – psycholog sportu